Tematy

Warszawska kolumna dzieli los wielu miejskich ikon, które z czasem stają się na tyle opatrzone, że niewidzialne. Nie zauważamy dziwaczności tej rzymskiej formy stojącej w warszawskim otoczeniu, nie dziwi nas już skala pomnika, który góruje nad niewielkimi kamieniczkami, przestaliśmy myśleć o człowieku, który dzięki podobiźnie umieszczonej na niej został wywyższony. W chwili odsłonięcia, 24 listopada 1644 roku, ten warszawski pomnik był pierwszą kolumną w nowożytnej Europie, którą uczczono pamięć świeckiej osoby. Odkąd skończyła się przedchrześcijańska starożytność, na kamiennych słupach wynoszono wyłącznie świętych. Stąd oskarżenia polskiego króla o idolatrię, formułowane przez nuncjusza papieskiego[1]. Warszawska kolumna pozostawała jedynym takim pomnikiem do czasu odsłonięcia w 1810 roku kolumny na paryskim placu Vendôme, na której stanęła statua Napoleona Bonapartego. 

Nie od razu jednak warszawska kolumna miała sławić króla. W 1607 roku Zygmunt III złożył w chęcińskich kamieniołomach wydobywających wapień, zwany polskim marmurem[2], bezprecedensowe zamówienie na dwa długie trzony kolumn, które miały stać się częścią pomnika wzniesionego dla uczczenia jego zwycięstwa nad zbuntowaną szlachtą [3] w bitwie pod Guzowem. Nie wiemy, jaką formę miał przybrać pomnik, nie wiemy też dokładnie, gdzie miał stanąć. Skala zamówienia była jednak wyjątkowa. Wytoczenie długiego kamiennego słupa było i jest procesem bardzo skomplikowanym. Wymaga wprawy i doświadczenia. Nawet zaawansowani technicznie starożytni rzadko toczyli tej skali trzony w całości. Antyczne kolumny najczęściej składano z mniejszych bębnów, plastrów stawianych jedne na drugich i łączonych za pomocą metalowych kotw. Polscy kamieniarze nie mieli żadnego doświadczenia w tym trudnym zadaniu, a chęciński wapień, z którego miały zostać odkute królewskie kolumny, jest materiałem stosunkowo kruchym. Nie mogło się udać – pierwszy z odkuwanych walców pękł mniej więcej w połowie długości, odkuwania drugiego zaniechano[4]. Pomysł wystawienia pomnika upadł, a przełamana w pół kolumna przeleżała w kamieniołomie trzy dekady[5].


 

Czytaj więcej

Warszawska kolumna dzieli los wielu miejskich ikon, które z czasem stają się na tyle opatrzone, że niewidzialne. Nie zauważamy dziwaczności tej rzymskiej formy stojącej w warszawskim otoczeniu, nie dziwi nas już skala pomnika, który góruje nad niewielkimi kamieniczkami, przestaliśmy myśleć o człowieku, który dzięki podobiźnie umieszczonej na niej został wywyższony. W chwili odsłonięcia, 24 listopada 1644 roku, ten warszawski pomnik był pierwszą kolumną w nowożytnej Europie, którą uczczono pamięć świeckiej osoby. Odkąd skończyła się przedchrześcijańska starożytność, na kamiennych słupach wynoszono wyłącznie świętych. Stąd oskarżenia polskiego króla o idolatrię, formułowane przez nuncjusza papieskiego[1]. Warszawska kolumna pozostawała jedynym takim pomnikiem do czasu odsłonięcia w 1810 roku kolumny na paryskim placu Vendôme, na której stanęła statua Napoleona Bonapartego. 

Nie od razu jednak warszawska kolumna miała sławić króla. W 1607 roku Zygmunt III złożył w chęcińskich kamieniołomach wydobywających wapień, zwany polskim marmurem[2], bezprecedensowe zamówienie na dwa długie trzony kolumn, które miały stać się częścią pomnika wzniesionego dla uczczenia jego zwycięstwa nad zbuntowaną szlachtą[3] w bitwie pod Guzowem. Nie wiemy, jaką formę miał przybrać pomnik, nie wiemy też dokładnie, gdzie miał stanąć. Skala zamówienia była jednak wyjątkowa. Wytoczenie długiego kamiennego słupa było i jest procesem bardzo skomplikowanym. Wymaga wprawy i doświadczenia. Nawet zaawansowani technicznie starożytni rzadko toczyli tej skali trzony w całości. Antyczne kolumny najczęściej składano z mniejszych bębnów, plastrów stawianych jedne na drugich i łączonych za pomocą metalowych kotw. Polscy kamieniarze nie mieli żadnego doświadczenia w tym trudnym zadaniu, a chęciński wapień, z którego miały zostać odkute królewskie kolumny, jest materiałem stosunkowo kruchym. Nie mogło się udać – pierwszy z odkuwanych walców pękł mniej więcej w połowie długości, odkuwania drugiego zaniechano[4]. Pomysł wystawienia pomnika upadł, a przełamana w pół kolumna przeleżała w kamieniołomie trzy dekady[5].

Po śmierci Zygmunta jego syn i następca Władysław IV postanowił zrobić użytek z połowy trzonu i wykorzystać go do budowy pomnika ku czci ojca. Tym gestem chciał nie tylko utwierdzić miejsce Zygmunta w historii, ale również wzmocnić pozycję Wazów w nietypowym i niestabilnym systemie demokracji szlacheckiej. Władysław jako królewicz gościł w Rzymie[6]. Widział tam kolumny ustawiane w starożytności ku czci cezarów, widział też nowożytne ich wersje zwieńczone figurami świętych. Warszawska miała im dorównać. 

Wkomponowanie smukłej kolumny – formy tyleż modnej, co świadczącej o wysokich aspiracjach i możliwościach technicznych i finansowych warszawskiego dworu w dość przypadkowy, średniowieczny jeszcze układ urbanistyczny obszaru między Zamkiem a zabudową dawnej Warszawy powierzono Włochowi – przybyłemu z Rzymu Agostinowi Locciemu Starszemu (ok. 1601–1660). Locci pracował już wtedy od dekady na dworze Wazów jako inżynier odpowiedzialny za maszynerię scenografii dworskich oper i przedstawień baletowych, scenograf, projektant kostiumów, projektant wnętrz i architekt. Dwór warszawski lubował się wówczas w wymagających inżynierów przedstawieniach, a żeby ich poziom nie odbiegał od najwyższego wówczas – czyli włoskiego, z Włoch ściągano specjalistów, oferując im intratne dworskie posady[7]. Locci swoją utrzymał długo – służył trzem kolejnym władcom – Zygmuntowi III (1566–1632), a później jego synom i następcom – Władysławowi IV (1595–1648) i Janowi Kazimierzowi (1609–1672). Poza dworskim teatrem Locciemu powierzono przebudowę Zamku Ujazdowskiego wraz z ogrodem i projekt Villi Regii[8] – letniej rezydencji Władysława IV stojącej na miejscu obecnego gmachu głównego Uniwersytetu Warszawskiego przy Krakowskim Przedmieściu.

Kształt samemu pomnikowi nadał drugi architekt królewski Zygmunta III i Władysława IV[9] – Konstanty (Constante) Tencalla (data urodzenia nieznana – 1647). Prawdopodobnie to on stał też za projektem Arsenału Królewskiego, obecnej siedziby Muzeum Archeologicznego przy ulicy Długiej i kościoła Najświętszej Matki Bożej Loretańskiej na Pradze. Rzeźbę króla wykonał trzeci z Włochów, który jednak nie przebywał zbyt długo na warszawskim dworze, sprowadzony, by wykonać jedno tylko zlecenie – boloński rzeźbiarz Clemente Molli (ok. 1599–1664)[10]. Ten sam, który w ouvre pośród licznych posągów świętych ma przynajmniej trzy wystawione na kolumnach. Najbardziej znany z nich to figura Madonny wyniesiona na kolumnie przed rzymską bazyliką Santa Maria Maggiore (1614)[11]. Posąg odlał w brązie, wraz tablicami przeznaczonymi na cokół, gdański, a później warszawski ludwisarz Daniel Tym (daty życia nieznane). Dwaj ostatni pozostawili swoje imiona na podstawie posągu: „CLEMENS MOLLUS STATUAR DANIEL TYM FUSOR A[NNO]: D[OMINI]: 1644”.

Pomnik stanął na placyku między Zamkiem a nieistniejącą obecnie Bramą Krakowską[12], u wylotu Krakowskiego Przedmieścia. Było to najbardziej widoczne, reprezentacyjne i ruchliwe miejsce Warszawy. Tędy prowadził szlak z Krakowa i Poznania, stąd prowadziła droga na Wolę – miejsce elekcji królów. Wyniesienie, na którym stanęła kolumna, a także jej własna wysokość zapewniały widoczność od strony głównego szlaku, którym była wówczas Wisła, a także z drugiego brzegu.

Przybycie do Warszawy marmurowego walca o długości 30 stóp rzymskich (czyli niemal 9 metrów) odnotowano 24 czerwca 1643 roku. Najpierw po marnych małopolskich drogach sto kilometrów z Chęcin do Krakowa przeciągnęły go woły zaprzężone do platformy o szerokich pełnych kołach. Później obrobiony w Krakowie trzon spławiony został na tratwie Wisłą do Warszawy. Wciągnięty na niewielki plac przed Zamkiem został na miejscu poddany ostatecznemu oszlifowaniu. Pozostawało trzon ustawić na cokole i zwieńczyć gzymsem, na którym miał stanąć król odlany z brązu. Nikt dotąd nad Wisłą nie stawiał tak wysokiej kolumny z monolitycznym trzonem. Pracami kierował Tencalla. Wykorzystał swoje teatralne doświadczenie do zbudowania drewnianego rusztowania i systemu wielokrążków. Monolit podniesiono, używając do tego kołowrotów o pionowej osi obrotu. Statuę króla Zygmunta III, wykonaną najprawdopodobniej w Warszawie[13], wciągnięto na kolumnę 25 listopada 1644 roku. Ten skomplikowany inżynierski wyczyn był na tyle istotny, że został dokładnie odwzorowany na miedziorycie zamówionym u nadwornego grafika – Wilhelma Hondiusa (1597 – ok. 1652)[14], wydanym w Hadze w 1646 roku. Rozmiar grafiki wskazuje, że była ona królewskim prezentem pokazującym sprawność i nowoczesność monarchii w rękach Władysława IV[15]. To medium pozwalające na tworzenie dziesiątków odbitek miało zapewnić wydarzeniu i zastosowanym przez Tencallę metodom europejski rozgłos. 

Gotowy pomnik stojący w ciasnej zabudowie musiał budzić zdumienie. Tym bardziej, że kolumna była o niemal dwa metry wyższa od dzisiejszej (według ówczesnych przekazów całkowita jej wysokość wynosiła 80 stóp rzymskich, czyli około 23,7 metra; obecnie kolumna mierzy 22 metry). Była do tego barwna – trzon z czerwonego wapienia chęcińskiego o salcesonowatym rysunku silnie kontrastował pozostałymi elementami z czarnego marmuru i brązowymi tablicami o pozłacanych napisach. Pozłocona była też w całości postać króla Zygmunta. 

Pomnik dominował nad otoczeniem, nie powinno więc dziwić, że w czasie najazdu szwedzkiego (1655–1656) stał się niewygodny dla okupującego Warszawę króla Karola X Gustawa. Zygmunt patrzył na niego z góry jako władca nie tylko Polski i Litwy, lecz także – jak głosiła tablica na cokole – prawowity dziedzic korony szwedzkiej. Karol Gustaw (1622–1660) po zajęciu Warszawy zaplanował zatem przeniesienie kolumny w głąb Krakowskiego Przedmieścia (mniej więcej w miejsce zajmowane obecnie przez figurę Matki Boskiej na skwerze). Mimo korzystnej oferty za wykonanie tego przedsięwzięcia nie znalazł się nikt, kto by się go podjął. Karol Gustaw musiał opuścić Warszawę – Zygmunt został na swoim miejscu. Kolejne zagrożenie przyszło w 1711 roku, kiedy król August II Mocny (1670–1733) ofiarował kolumnę zachwyconemu nią przebywającemu w Warszawie carowi Piotrowi I Wielkiemu (1672–1725). Piotr budował w tym czasie nową stolicę – Petersburg. Do jej przyozdobienia otrzymał od króla sporo rzeźb i rzadkich roślin, kolumna byłaby najatrakcyjniejszym z darów. Rozebranie pomnika, przetransportowanie go na odległość ponad tysiąca kilometrów i ponowne złożenie okazało się jednak operacją zbyt skomplikowaną[16]. Kolumna została w Warszawie. Kiedy kolumna miała sto lat, na polecenie króla Augusta III, przeprowadzono jej pierwszą konserwację. Wypełniono wtedy blisko sto otworów po kulach, które powstały w czasie walk w latach 1656–1657 i w początkach XVIII wieku oraz pospinano żelaznymi klamrami spękane części. 

Z czasem otoczenie kolumny zmieniało się i dorastało do jej skali. Rozbiórka kilku domów, apteki, stajni, wozowni i składów oraz dwu bram: Krakowskiej i Świętojańskiej w 1817 roku otworzyła przestrzeń odtąd nazywaną placem Zamkowym. Dekadę później, w 1827 roku, ogrodzenie z żelaznych sztachet, które utrwalił na dwóch widokach Canaletto zastąpiono kamiennymi słupami, połączonymi łańcuchami. W 1855 roku architekt Henryk Marconi (1792–1863), przy okazji budowy nowego wodociągu miejskiego, urządził u stóp kolumny jeden z wodotrysków. U podstawy pomnika stanęły cztery trytony trzymające w rękach konchy, z których płynęła woda. Tę rozbudowaną eklektyczną strukturę zniesiono po długich dyskusjach w 1931 roku, przywracając pomnikowi szlachetną prostotę podstawy. Sto czterdzieści lat od pierwszego remontu i dwieście czterdzieści od wystawienia komisja inżynierów orzekła, że konstrukcji grozi zawalenia. Odchylona od osi, z przeżartymi rdzą łączniami, kruszącym się kamieniem wymagała natychmiastowej pomocy. Remont, na którego przeprowadzenie zebrano środki publiczne, był generalny. Kolumnę rozłożono na części. Zdecydowano o wymianie trzonu – chęciński marmur zastąpiono wówczas granitem sprowadzonym z włoskich kamieniołomów Paveno w pobliżu jeziora Maggiore.

Nowy żółtawo-szary trzon dostarczono do Warszawy w styczniu 1887 roku. Na miejscu został oszlifowany przez dziesięciu kamieniarzy pod kierunkiem Jana Kaindla, przy udziale czterech włoskich specjalistów[17]. Pod nadzorem technicznym budowniczego Edwarda Cichockiego i artystycznym rzeźbiarza Bolesława Syrewicza kolumnę ustawiono 6 września 1887 roku. Stało się to tematem licznych grafik, obrazów i fotografii[18]. W tej formie kolumna przetrwała do 2 września 1944 roku, kiedy niemiecki pocisk zdruzgotał jej trzon. Powalony, zniszczony posąg króla leżał na bruku. Naprawiono go w odlewni Braci Łopieńskich[19], a kolumnę jako „kamień węgielny” odbudowy Warszawy szybko odtworzono, dzięki włączeniu ją w wielki projekt, jakim była budowa Trasy W-Z[20]. Przesunięta dla poprawy widoku o sześć metrów na północny wschód i lekko obrócona w stronę Krakowskiego Przedmieścia była gotowa 12 lipca 1949 roku. Jej projekt wykonał architekt, który położył wielkie zasługi dla odbudowy stolicy – Stanisław Żaryn (1913–1964)[21]. Projekt montażu opracował inżynier z największym bodaj wówczas doświadczeniem – Stanisław Hempel (1892–1954). On także objął nadzór techniczny nad całością operacji. Żaryn zdecydował, że zrekonstruowana kolumna będzie monochromatyczna. Trzeci już trzon i cokół pomnika wykonano z bardzo popularnego w powojennej Polsce szarego granitu strzegomskiego. Prace kamieniarskie prowadziła firma inż. J. Fedorowicza, ta sama, która przygotowała kamień do pomnika Bohaterów Getta, pierwszego wystawionego po wojnie w Warszawie.

Oba wysłużone trzony kolumny spoczywają tuż obok pomnika, przy placu Zamkowym nad Trasą W-Z. Gipsowy model posągu króla wykonany w czasie powojennej naprawy trafił do Muzeum Warszawy, podobnie jak rysunki Stanisława Żaryna i brązowe modele wykonane w firmie Bracia Łopieńskich. Wszystkie te świadectwa są elementami historii kolumny, która stała się symbolem Warszawy. Zapłaciła za to wysoką cenę niewidzialności przez opatrzenie. 

Napisy na cokole
Na cokole z każdej strony umieszczono spiżowe tablice z łacińskimi napisami majuskułą. W polskim tłumaczeniu Barbary Szymanowskiej brzmią one następująco.
Tekst tablicy od obecnej strony zachodniej:
Zygmunt III na mocy wolnych wyborów król polski, z tytułu dziedziczenia, następstwa i prawa – król Szwecji, w umiłowaniu pokoju i w sławie pierwszy pomiędzy królami, w wojnie i zwycięstwach nieustępujący nikomu, wziął do niewoli wodzów moskiewskich, stolicę i ziemie moskiewskie zdobył wojska rozgromił, uzyskał Smoleńsk, złamał pod Chocimiem potęgę turecką, przez 44 lata panował, 44. z szeregu królów, dorównał w chwale wszystkim albo zgarnął całą.
Tekst tablicy od obecnej strony południowej:
Dla uczczenia sławy i pobożności kolumnę tę Zygmuntowi III wznieść kazał Władysław IV Roku Pańskiego 1643, rodzony i miłujący syn, następca dzięki elekcji, kolejności i sprzyjającemu szczęściu, pełen wdzięczności w swych pragnieniach, uczuciach i czci, ojcu ojczyzny, rodzicowi najlepiej zasłużonemu, któremu już sława – triumfy, potomność – wdzięczność – pomnik przyniosła lub przynieść winna.
Wyżej, w kartuszu zwieńczonym orłem, między girlandami:
Dzieło przywiązania i czci Władysława IV ku swemu ojcu Zygmuntowi III, wzniesione roku pańskiego 1643, odnowiono za szczęśliwego panowania Augusta III roku pańskiego 1743.
Tekst tablicy od obecnej strony wschodniej:
Tak w niebie, jak i na ziemi – król Zygmunt III wyróżniający się pobożnością i orężem, słusznie zyskał podwójną chwałę: z jednej strony miecz, z drugiej krzyż trzyma nie mniej dzielną, jak pobożną dłonią: mieczem walczył, pod tym znakiem zwyciężył, pod tym znakiem żył bezpieczny, niezwyciężony, szczęśliwy. Teraz dzięki szczęśliwości, jaką dał na ziemi – sławny, a jaką zasłużył sobie w niebie – błogosławiony.
Tekst tablicy od obecnej strony północnej:
Nie rośnie sława Zygmunta dzięki kolumnie ani głazom ciosanym: sam on dla siebie był górą: nie bierze on blasku od złota ani mocy od spiżu: blask jego był jaśniejszy od złota a mocniejszy od spiżu.

Tekst: Jarosław Trybuś  

[1] W literaturze przedmiotu od lat powtarzana jest informacja o ostrym konflikcie między nuncjuszem papieskim Mariem Filonardim, którego zarzewiem miała być chęć wystawienia pomnika świeckiemu władcy. Konflikt bez wątpienia był, jednak znaczenie w nim kolumny wydaje się być przeceniane – zob. T. Chynczewska-Hennel, Spór nie o kolumnę Zygmunta III Wazy, „Odrodzenie i Reformacja w Polsce” 2002, nr 46, s. 125–140.
[2] W kamieniołomie w Czerwonej Górze w Chęcinach do dziś wydobywa się wapień chęciński nazywany polskim marmurem.
[3] Chodzi o bunt części magnaterii i szlachty przeciw królowi w latach 1606–1607, który przeszedł do historii jako rokosz Zebrzydowskiego lub rokosz sandomierski.
[4] Zob. M. Wardzyński, Lapidaroim warszawskie, Warszawa 2013, s. 40.
[5] Ibidem.
[6] Wizyta w Rzymie na przełomie 1624 i 1625 roku była częścią europejskiej Grand Tour, którą Władysław odbył wówczas jako pierwszy z polskich królewiczów. Prócz Włoch zwiedził wtedy Austrię, Niemcy, hiszpańskie Niderlandy i Szwajcarię – zob. H. Osiecka-Samsonowicz, Polskie uroczystości w barokowym Rzymie 1587–1696, Warszawa 2012., s. 224.
[7] Locci nosił zaszczytny tytuł architekta królewskiego i mieszkał wraz z rodziną na zamku, co świadczy o jego wysokiej pozycji.
[8] Był to letni pałac wzniesiony między 1637 a 1641 rokiem dla Władysława IV.
[9] Tencalla nosił tytuł architekta królewskiego od 1633 do 1645 roku.
[10] W Warszawie Molli przebywał stosunkowo krótko, bo jedynie dwa lata między 1644 a 1646 rokiem. 
[11] Pozostałe to: rzeźba Madonny z Dzieciątkiem (1636), znana jako Madonna del Fuoco, która stanęła na kolumnie na przed katedrą w Forli, oraz posąg św. Witalisa (San Vitale) na Piazza del Popolo w Rawennie.
[12] Zarys rozebranej Bramy Krakowskiej został utrwalony na posadzce placu Zamkowego.
[13] Zdania badaczy co do miejsca odlania statui Zygmunta III Wazy są podzielone, przekonuje mnie jednak argumentacja, zgodnie z którą powstała ona w warszawskim zagładzie Daniela Tyma – zob. R. Mączyński, Kolumna Zygmunta III Wazy – nowe ustalenia, „Kronika Zamkowa” 1992, nr 1–2(25–26), 1993, nr 1–2(27–28), s. 31–32.
[14] Sztych ów, dedykowany królowej Marii Ludwice, przedstawia kolumnę z umieszczoną po bokach, w prostokątnych obramieniach, historią jej powstania i budowy. Poniżej ukazane są teksty tablic z cokołu oraz, w ozdobnych kartuszach, sceny montowania i transportu bloku kolumny. Jeden z egzemplarzy tej rzadkiej grafiki znajduje się w zbiorach Zamku Królewskiego w Warszawie (sygn. 5161, ZKW–IP/G–18).
[15] Za wskazanie na to dziękuję dr. Pawłowi Ignaczakowi.
[16] B. Szymanowska, Kolumna Zygmunta, Warszawa 1972, s. 60–61.
[17] Ibidem, s. 80–81.
[18] Świadectwa tego zainteresowania znajdują się w zbiorach Muzeum Warszawy – MHW 17893 (Bolesław Łaszczyński, Zmiana trzonu Kolumny Zygmunta, 1887, olej, płótno, 43,5 x 58 cm); AF 13688 (Marcin Olszyński, Krakowskie Przedmieście, widok z rusztowania przy Kolumnie Zygmunta, 1885, papier fotograficzny, karton, 15,5 x 20,2).
[19] Wykonany wtedy gipsowy model statui Zygmunta III w skali 1:4 oraz modele popiersia króla, jego dłoni i fragmentu płaszcza w skali 1:1 znajdują się w zbiorach Muzeum Warszawy – MHW 187 oraz MHW 189, 191 i 190. Łopieńscy wykonali też redukcje kolumny w dwóch wersjach, przeznaczone na prezenty dyplomatyczne – MHW 1/JM.
[20] Zob. G. Piątek, Najlepsze miasto świata. Warszawa w odbudowie 1944–1949, Warszawa 2020, s. 342–343.
[21] W zbiorach kolekcji rysunków architektonicznych Muzeum Warszawy zachowały się rysunki odtworzenia kolumny autorstwa Stanisława Żaryna – MHW 562/Pl, MHW 578/Pl.

Bibliografia:
T. Chynczewska-Hennel, Spór nie o kolumnę Zygmunta III Wazy, „Odrodzenie i Reformacja w Polsce” 2002, nr 46, s. 125–140.
B. Fabiani, Na dworze Wazów, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1988.
I. Grzesiuk-Olszewska, Warszawska rzeźba pomnikowa, Neriton, Warszawa 2003, s. 31–37..
R. Mączyński, Kolumna Zygmunta III Wazy – nowe ustalenia, „Kronika Zamkowa” 1992, nr 1–2(25–26), 1993, nr 1–2 (27–28), s. 28–38.
J. Mróz, Konserwacja warszawskich pomników brązowych w latach 1972–1994, „Ochrona i Konserwacja Zabytków” 1996, nr 3, s. 84–86.
H. Osiecka-Samsonowicz, Agostino Locci. Scenograf i architekt na dworze królewskim w Polsce, Instytut Sztuki PAN, Warszawa 2003.
H. Osiecka-Samsonowicz, Polskie uroczystości w barokowym Rzymie 1587–1696, Instytut Sztuki PAN, Warszawa 2012.
G. Piątek, Najlepsze miasto świata. Warszawa w odbudowie 1944–1949, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2020.
B. Szymanowska, Kolumna Zygmunta, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1972.
M. Wardzyński, Lapidarium warszawskie. Szlachetne materiały kamieniarski w XVI i XVII wieku, Fundacja Hereditas, Warszawa 2013.
S. Żaryn, Kolumna Zygmunta i historia jej odbudowy, „Stolica” 1949, nr 16–17, przedruk [w:] Pamięć warszawskiej odbudowy 1945–1949. Antologia, wybór i przedmowa J. Górski, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1972.

Czytaj mniej