1 sierpnia 2025
Blanka Melania Ciężka: o cyfrowej transformacji i miejskich narracjach
Blanka Melania Ciężka – redaktorka naczelna Kolekcji Online Muzeum Warszawy, badaczka urbanistyki i kuratorka w Dziale Badań nad Historią Warszawy i Zbiorami, fot. Zespół Kolekcji Online
Muzeum Warszawy to miejsce, gdzie historia spotyka się ze współczesnością. Tu na tle najnowszych nabytków do kolekcji - obrazów autorstwa Olgi Mokrzyckiej-Grospierre, fot. Zespół Kolekcji Online
Blanka Melania Ciężka w Lapidarium Muzeum Warszawy - portrety członków naszego zespołu w jego przestrzeniach stanowią już swego rodzaju tradycję, fot. Zespół Kolekcji Online
Kazimierz Marczewski, Śródmieście Warszawy, projekt urbanistyczny, rzut aksonometryczny, 1971
Główna siedziba Muzeum Warszawy - położenie przy Rynku Starego Miasta to zarazem olbrzymi atut placówki jak i wyzwanie dla zespołu, fot. Zespół Kolekcji Online
W czasach, gdy większość instytucji kultury realizuje digitalizację jako obowiązek – techniczny, narzędziowy, funkcjonalny – Muzeum Warszawy poszło inną drogą. Kolekcje Online to portal hybrydowy, łączący katalog zbiorów z autorskim magazynem o mieście, jego warstwach, rytmach i pamięciach. Projekt spina wyraźna strategia narracyjna, a także – co niebagatelne – świadomość formy. O początkach cyfrowej transformacji Muzeum Warszawy, roli Kolekcji w szerszym programie instytucji i o poszerzaniu perspektywy na dziedzictwo miejskie opowiada Blanka Melania Ciężka, redaktorka naczelna Kolekcji Online Muzeum Warszawy. Rozmawia: Marta Wojas, niestrudzona redaktorka językowa.
Od początku pracy w Muzeum Warszawy kierujesz projektem Kolekcje Online Muzeum Warszawy. Jak doszło do tego, że historyczka urbanistyki bierze udział w cyfrowej rewolucji, która od pewnego czasu ma miejsce w muzealnictwie?
W 2017 roku Muzeum Warszawy nie miało jeszcze jakiejkolwiek prezentacji zbiorów online. Nie był to ewenement w skali polskiego muzealnictwa. Z drugiej strony duże, zagraniczne muzea – jak nowojorskie MET czy amsterdamskie Rijksmuseum – miały tak zaawansowane prezentacje zbiorów online, że można było mówić o nich jako o instytucjach pracujących w modelu hybrydowym. Postanowiliśmy, że takie muzeum online chcemy stworzyć tutaj w Muzeum Warszawy, żeby odpowiedzieć na różne potrzeby użytkowników – także na potrzebę zobaczenia, jakie zbiory są do wypożyczenia, do zamówienia, ale także by po prostu budować markę muzeum równolegle do działań stacjonarnych.
Wspólnie podjęliśmy decyzję o powołaniu zespołu projektowego, którego kierowniczką zostałam ja. Obecnie Kolekcje Online nie są projektem, a stałym, podstawowym działaniem Muzeum.
Wiele muzeów po prostu wrzuca pojedyncze obiekty na stronę, nie tworząc wokół tego całego projektu, raczej budując repozytorium cyfrowe. Wy zdecydowaliście się na inną koncepcję – dlaczego?
Wspólnie z zespołem zaczęliśmy od prac koncepcyjnych, określiliśmy wizję i cel – czym chcemy, aby było muzeum online w naszym Muzeum. Byliśmy zdeterminowani, żeby efektywnie powiązać muzeum online z procesami wokół zbiorów, bez których nie mogłoby istnieć: inwentaryzacją, konserwacją, digitalizacją, opracowaniem czy wreszcie – promocją i edukacją. I kiedy wykonywaliśmy szeroko zakrojoną kwerendę, okazało się, że większość muzealnych prezentacji online to są repozytoria, szczególnie w Polsce. Jeżeli miałabym zaryzykować i postawić tezę, z czego to wynikało, to wydaje mi się, że w dużej mierze były to kwestie budżetowe, a także – i to nie zarzut, a fakt oraz wyzwanie – kadrowe. Na pewno te początki cyfrowej transformacji charakteryzowały się pewną niepewnością w poruszaniu się po świecie internetu i brakiem zaufania do potencjału, który on daje. Często do wewnętrznych baz zbiorów, istniejących jako systemy ewidencji, dodawano różne wtyczki, które jeden do jednego przenosiły te bazy na zewnątrz, co oczywiście kończyło się problemami – nie tylko natury technicznej, ale także wizerunkowej, bo bazy funkcjonowały w archiwistycznych modelach, co nie było przyjazne dla użytkownika. Właśnie to skłoniło nas do postawienia sobie jasnego celu: chcieliśmy stworzyć portal, który nie tylko otwiera zbiory muzeum na świat, ale robi to w sposób nowoczesny, narracyjny, z silnym akcentem na design.
Wiedzieliście, co chcecie stworzyć, i dalej przejście od wewnętrznego katalogu do Kolekcji Online poszło już łatwo?
Nie, nie obyło się bez przekonywania zespołu muzealnego, bo muzea jednak były wówczas przyzwyczajone do bardziej stacjonarnego modelu pracy (śmiech). Wysokiej klasy specjaliści to często osoby pracujące od wielu lat w danej instytucji, więc każda nowa formuła często wiąże się z pewnego rodzaju buntem, który potem zamienia się w entuzjazm, kiedy się okazuje, że nowe rozwiązanie jest przyjazne, działa i tak naprawdę daje dalszą możliwość współpracy w tym samym kuratorskim zakresie.
Wiele innych muzeów poszło w wirtualne wystawy i Kolekcje również mają moduł pozwalający stworzyć rodzaj oprowadzania kuratorskiego. Niektórzy sądzą, że koncepcja wirtualnych wystaw wygryzie wystawy realne. Czy ty też tak widzisz przyszłość?
To pytanie jest trudne i złożone, aczkolwiek bardzo często pada w kontekście mojej pracy. Myślę, że aby na nie odpowiedzieć, należałoby przeprowadzić szeroko zakrojone badania socjologiczne na pokoleniach Z i Alfa. Na moje wyczucie – to nie będzie aż takie proste, ponieważ obecnie wirtualne wystawy są niesatysfakcjonujące. Płaski ekran komputera nie daje takich możliwości, które by na dłuższą metę przyciągnęły uwagę, jeżeli chodzi o wystawiennictwo stricte muzealne. Być może odpowiedzią byłyby tu technologie VR-owe. Moim zdaniem obecnie internet nie pozwala na stworzenie satysfakcjonującej wirtualnej wystawy i z tego względu ten aspekt nie jest w Kolekcjach Online specjalnie pogłębiony.
Ale z drugiej strony nie da się uciec od tego, że generalnie media są coraz bardziej wizualne i wydaje mi się, że widać to też w portalu, który ma bardzo dopracowaną formę estetyczną. Czy to odpowiedź na potrzeby, czy to dla ciebie naturalny krok w rozwoju tego, co robisz?
Jestem przekonana, że Kolekcje Online Muzeum Warszawy to portal kreujący wizerunek całej instytucji. Bierze udział w strategii promocyjnej Muzeum i dbałość o stronę wizualną i stronę merytoryczną jest konieczna.
Jednocześnie nie jest tak, że wszystkie te treści odpowiadają jeden do jednego tematom na przykład wystaw czasowych. Macie swój harmonogram pracy i kreujecie własną przestrzeń i własną dyskusję. Czym jest ta przestrzeń i o czym jest ta dyskusja?
Jako zespół redakcyjny Kolekcji Online, we współpracy z kuratorami, staramy się proponować program uzupełniający te obszary, które – naszym zdaniem – nie są jeszcze w pełni obecne w działaniach muzeum, a warto, by były. Program Kolekcji Online nie zawsze pokrywa się idealnie z programem wystaw czy z programem edukacyjnym i chyba dobrze, że nie jest to odbicie 1:1, a poszerzenie narracji o Warszawie, z naciskiem na jej historię. Jest też zdecydowanie bardziej nastawiony na urbanistykę, architekturę i, o co zawsze walczę, socjologię miasta, na aspekty związane z przestrzenią. Jest to spójna, zdecydowana strategia programowa Kolekcji.
A w ramach tej kontynuacji planujesz co roku jakiś główny temat, taki, który jest interesujący socjologicznie albo bliski warszawiakom? Czy może w inny sposób wybierasz wiodące kwestie, na przykład takie, które są niedostatecznie reprezentowane w muzealnym dyskursie? Jakie tematy planujesz dalej?
W tym roku mamy cykl o placach rozpoczęty tekstem o placu Piłsudskiego. Z jednej strony, place są gorącym tematem w Warszawie, powstał plac Centralny, rewitalizacji i reorganizacji będzie podlegać szereg innych placów. Z drugiej strony, i tutaj nie chodzi tylko o kwestię urbanistyczno-architektoniczną, chociaż jest mi ona bliska z racji specjalizacji, plac jest pewnego rodzaju symbolem, unikatowym zjawiskiem, jeżeli chodzi o miasto, bo jest to przestrzeń silnie publiczna, to jeden ze sztandarowych przykładów przestrzeni publicznej. Tam się spotyka wszystko – i człowiek, i tkanka miejska, i pojawiają się jakieś zgrzyty. Właśnie na placach widać te zgrzyty, widać jak one [place] powinny być wykorzystane, jak są zaprojektowane, czy są dobrze zaprojektowane. Po prostu place pokazują funkcjonowanie i stan miasta.
Obserwujemy, co się dzieje na zewnątrz, jeżeli chodzi o przestrzeń miejską w szerokim kontekście i postanawiamy na to zareagować – poprzez zbiory pokazać, jak to wygląda od strony historycznej.
Czy są takie tematy, które chciałabyś rozwijać w Kolekcjach Online, które są dla ciebie najciekawsze, albo takie, które najbardziej lubisz i chciałabyś to jakoś przemycić?
Powiem szczerze, że nie ma takich zbiorów, które najbardziej lubię i które chciałabym przemycić. Jeżeli już mówimy o jakimś przemycaniu, to chciałabym przemycić narrację o mieście jako o żywym organizmie. I wydaje mi się, że tutaj wszystkie zbiory są równie istotne, żeby pokazać złożoność miasta jako organizmu.
Jestem historykiem sztuki ze specjalizacją w urbanistyce. Natomiast czy powiedziałabym, że moim ukrytym marzeniem jest przemycić jak najwięcej rysunku architektonicznego czy planów sytuacyjnych? Chyba nie. Wydaje mi się, że ważny jest balans pomiędzy różnymi obiektami.
W Kolekcjach Online widać dużą różnicę między tekstami problemowymi, na przykład dotyczącymi przestrzeni, a chociażby opisami poszczególnych obiektów, których jest bardzo dużo. Skąd wzięła się ta różnorodność w obrębie jednego projektu?
Zarówno opisy kontekstowe do obiektów, jak i pogłębione artykuły problemowe to coś, co nie tylko powinno, ale wręcz musi współistnieć w muzeum w sieci. Jestem o tym przekonana. Katalog ma swój cel – pragmatyczny. Specjaliści z branży kultury, teatrów, wydawnictw, muzeów mogą dowiedzieć się czegoś o naszych zbiorach, zamówić reprodukcje cyfrowe. I to jest konieczne. Natomiast to samo w sobie nie zbuduje ani marki muzeum, ani miejsca, do którego wracać będą ludzie spoza branży.
Od początku byłam przekonana, że na takim portalu musi być dobrze zbudowana część z artykułami o zbiorach i historii Warszawy. Prawdopodobnie nie zdawałam sobie sprawy, że to aż tak mocno widać – ten dualizm , ale jeżeli to widać, to mnie to cieszy. Ewidentnie dostrzegamy, że te artykuły są czytane i wydaje mi się, że można by jeszcze lepiej je sprofilować pod współczesnego odbiorcę.
Czy macie taką kolekcję, która dla Kolekcji Online mogłaby okazać się ukrytą perełką?
To pytanie na pewno wywołałoby dynamiczną debatę wśród kuratorów i kuratorek. Ja z kolei uważam, że tą ukrytą perełką jest sam temat socjologii miasta widziany przez różne kolekcje: archeologiczną, historyczną, materialną. O ile socjologiczne tematy są trudne do uchwycenia wystawienniczo, to są bardzo dobre w działalności publikacyjnej i popularyzatorskiej, w tym online. I są konieczne do wytłumaczenia złożonej historii Warszawy.
Dla Kolekcji Online piszą różni specjaliści, w tym zresztą również ty. Jak dobierasz tematy i autorów? Czy są to opiekunowie kolekcji? Osoby, które szczególnie lubią pisać?
Kolekcje są magazynem online. Zawsze w ostatnim kwartale danego roku z zespołem proponujemy program na kolejny rok. Ze strony redakcji wychodzi propozycja, która jest dyskutowana i następnie nadsyłane są propozycje autorskie. Jeżeli jakiś wątek jest bardzo ważny, to teksty są zlecane na zewnątrz, ale jest to w gruncie rzeczy projekt tworzony głównie przez naszych kuratorów, naszych muzealnych tubylców.
A jakie twoje predyspozycje są ważne w tym, co robisz w muzeum?
Muszę być obiektywna, więc nie mogę lubić żadnych zbiorów bardziej – to ad vocem poprzedniego pytania. Muszę wyjść z roli widza, wyjść z roli pasjonata, a wejść w rolę kuratora, redaktora, który musi zapewnić, że wszystkie zbiory będą miały równorzędne miejsce.
Na pewno potrzebna jest decyzyjność, bo to jest podejmowanie decyzji – który tekst tak, który tekst nie. I wydaje mi się, że przy budowaniu programu konieczna jest pewna taka umiejętność łączenia kontekstów, bo zbiory są bardzo różnorodne, tematów związanych z miejskością jest bardzo dużo. Równocześnie można mówić o miejskim rapie jako o gatunku muzycznym, o przestrzeni placów, a można mówić o sukienkach z tkanin spadochronowych, które szyto podczas deficytów w czasie okupacji. To wszystko są tematy miejskie i moją rolą jest podejmowanie decyzji, a także łączenie tematów tak, żeby zbudować spójną i – mam nadzieję – atrakcyjną narrację.
Jak wygląda twój typowy dzień pracy, jakie masz zwyczaje – siadasz rano z kawą i oglądasz hitmapy portalu?
Nie! Nigdy mi to do głowy nie przyszło, żeby od tego zacząć dzień (śmiech). Ale może to jest myśl? Natomiast moim rytuałem jest przejrzenie wiadomości na temat tego, co się w Warszawie i na świecie dzieje pod kątem architektury, urbanistyki i kultury – wszystkie moje media społecznościowe są tym wypełnione i często od czegoś, co tam zobaczę (czasem pozornie niezwiązanego), rodzi się nowy pomysł – na tekst, na debatę, badania. Lubię pracować wieczorami, szczególnie przy tekstach lub tworzeniu szerszych koncepcji. Kawy nie piję, zdecydowanie wolę herbatę.
Co jest taką nową koncepcją, którą ostatnio wcieliliście w życie?
Od zeszłego roku prowadzimy w porozumieniu z naszym działem Laboratorium Miasta debaty, które wychodzą od tekstów w Kolekcjach Online, a są rozszerzane w debaty z ekspertami prowadzone w muzeum.
Mieliśmy na przykład debatę o reklamie w przestrzeni Warszawy, która wywołała dużą dyskusję pomiędzy praktykami (projektantami reklam) a środowiskami związanymi z ładem przestrzennym. Z kolei debata o przestrzeni placu Hallera jako przestrzeni do życia przyciągnęła do Muzeum lokalną społeczność oraz… władze dzielnicowe. Bardzo jestem zadowolona z tej kooperatywy. Na jesieni czeka nas debata o placach i o rewitalizacji zieleni zabytkowej w Warszawie – ale tej powojennej, które dopiero zaczyna walkę o przetrwanie.
A jak ci się pracuje z widokiem na Rynek Starego Miasta, ten nieustający tłum?
Zastanawiam się, kiedy nastąpi pełna estetyzacja Rynku (śmiech). Myślę też o wykorzystaniu tej przestrzeni. To przestrzeń turystyczna, co powoduje, że do muzeum rzadziej przychodzą lokalsi. Zmagamy się z tym jako zespół.
I jeszcze druga rzecz, która mi przychodzi do głowy, kiedy patrzę na Rynek, to projekt VR-u urbanistycznego, który zaproponowałam jako koncepcję kuratorską do realizacji w Muzeum Warszawy, czyli projekt pokazania faz przemian przestrzennych Warszawy w technologii VR. Jak miasto się zmieniało, jak ewoluowała jego tkanka. Oczywiście, tutaj można wybrać, co chcemy pokazać najpierw, i jednym z takich pomysłów jest zaczęcie od Rynku Starego Miasta, na którym stał ratusz kiedyś. Jeśli projekt dojdzie do skutku, VR będzie to pokazywał.
Więc patrząc na Rynek, widzę ten rynek z ratuszem, bo widzę oczyma wyobraźni wizualizacje architektoniczne w tym projekcie.
Z jakimi trzema słowami kojarzy Ci się Warszawa?
Światło, klasycyzm, Dworzec Centralny.
Dworzec Centralny? Dość zaskakujące. Dlaczego?
Zawsze gdy wracam pociągiem do Warszawy i ląduję na Dworcu Centralnym, to czuję w powietrzu Warszawę, wiem, że jestem w domu.
Ale zaraz! Jest też czwarta rzecz – pańska skórka, po którą jeżdżę na Cmentarz Bródnowski – już nie do sprzedawczyni, u której kupowałam ją w dzieciństwie, a do kolejnego pokolenia jej rodziny, które produkuje ten warszawski specjał – według jednych kontrowersyjny, według mnie – wspaniały.